Strona 20
wolą. Tato okoliczność, podobnie jak i to, że nad 6, 000, po większej części kozaków, i nad tyleż tysięcy ludu księcia Zbaraskiego, wojska niema w całej Polsce, wielkim strachem przerażało Podole i Ruś, mianowicie zaś Warszawę. Powiększała trwogę pogłoska, że Turek i Tatar coraz to bardziej pomykają sio w państwo koronne, już spalili przedmieściu lwowskie i zapuścili się pod sam Jarosław. Do tego Płaza starosta brzeźnicki kazał posłom oznajmić przez jednego z pośrodka ich, że dwór warszawski już wie o poselstwie szląskiem, iż ludzie znakomici mniemają, że wedle instrukcyi swojej posłowie mają króla Jmci polskiego zaprosić na pośrednika i pacyfikatora między cesarzem a królem czeskim Fryderykiem. Upewniał ich Płaza, że sejm rad im będzie i że dobrą odprawę tem snadniej otrzymają, mianowicie dla tego, że nie wysłani od króla czeskiego, o którym obecnie ani senat ani posłowie ziemscy nie mają dobrej opinii. Jeno przyjdzie posłom koniecznie oczyścić skonfederowane stany królestwa czeskiego i ziem przyłączonych z zarzutu, jaki im Polacy czynią, jakoby one Turka sprowadziły na Polskę.
W środę, 18 listop., poselstwo szląskie stanęło w Kamieńsku, miasteczku starosty żarnowicekiego, p. Koniecpolskiego. Tu mówili im kupcy, że nie śmią z towarami swemi jeździć do Wrocławia, bo po Szląsku tuła się tyle zbrojnego i swawolnego ludu, że stąd drogi niebezpieczne. Ale panowie posłowie zapewniali kupców, że Szląsk z Polską w dobrych zostawa stosunkach sąsiedzkich, że bezpiecznie tam można jeździć i kupczyć; przełożyli im obwieszczenie królewskiej najwyższej izby szląskiej o wolnym handlu z Polską. To ich uspokoiło. Rozporządzenie to kupcy obiecali, że pokazywać będą innym mieszkańcom koronnym, a posłowie sami później rozsyłali je po Warszawie i innych miastach ku wiadomości powszechnej.
19. listopada w czwartek posłowie szląscy przyjechali do Piotrkowa, gdzie, o czem już słyszeli po drodze, obszernie im opowiadano, że szlachcic polski, Piekarski, zeszłej niedzieli, 15 listopada, króla, właśnie gdy wszedłszy do kościoła wstępował do cyboryum, czekanem dwa razy uderzył w twarz, i raz w kark, od czego król upadł na ziemię, a gdyby nie
młody królewicz Władysław dobywszy szabli wraz z kilku innymi rzucił się na Piekarskiego, byłby się na króla znów zamachiwał. Zbrodniarz podał jako przyczynę uczynku swego, iż król zadrwił z niego, nadawszy innemu majętność jego; przeto chciał się pomścić. Król zaś uznawszy owego człowieka za obłąkanego, bo też takim był, przydał mu był opiekuna. Piekarskiego zranionego przez królewicza, straż przyboczna królewska natychmiast zaprowadziła do więzieniu.
Piekarski sam zeznał, iż przez trzy dni poszcząc i modląc się przygotował się do zbrodniczego zamachu; że już przed siedmiu lat usadził się na życie królewskie; lecz gdy w Częstochowie księdzu na spowiedzi odkrył zamysł swój, duchowny odwiódł go od popełnienia zbrodni.
Zapobiegając zaś temu, by przez gadaniny nie rozsiewano jakoby król jmć umarł, a ztąd by niespodziewanie zamieszki jakie; przy teraźniejszych zjazdach po kraju nie wszczynały się, jakoż już w samej Warszawie zrobił się rozruch, a o małoby hajducy królewscy nie zaczynali rabować pokojów zamkowych: król jmć natychmiast jeszcze tejże samej godziny, po opatrzeniu ran, zjawił się w kościele. Poczem kazał rozpisywać listy do panów deputatów trybunału piotrkowskiego i innych panów, oznajmując im, że zranił go człowiek nierozumny, nazwiskiem Piekarski, ale nie niebezpiecznie; tuszy sobie król że wkrótce wróci do zdrowia zupełnego. Napominał też onych panów, żeby dla krzywdy, jaka jego spotkała, złych zamysłów nie dopuszczali, a nic nie przedsiębrali, coby wierność ku królowi jmci nadwerężało.
Niebawiąc chcieli posłowie szląscy puścić się w dalszą podróż, ale z dwóch powodów przyszło im odstąpić od zamiaru swego. Nasamprzód bowiem dowiedzieli się, że w Wolborzu, gdzie chcieli nocować, 300 kozaków, wyprawionych przez króla na Podolu, rozkwaterowało się; bliższego zaś noclegu nic było. Powtóre, W. Leszczyński, wojewoda kaliski, usłyszawszy o przyjeździe poselstwu, nietylko wyprawił naprzeciwko niemu stanowniczych, ale też do gospody posłów w Piotrkowie przysłał szwagra swego, księcia Prońskiego, zapraszając ich na obiad i na poufną rozmowę. Posłowie zaś wiedząc, że u p. Leszczyńskiego bedzie też kilku panów pol-