Strona 25
Rzekł na to arcybiskup: "jo. książętom i jw. stanom królestwa czeskiego i innych ziem wielce obowiązany jestem za to, że o mnie tak dobrą nadzieję powzięli. Tuk też jest: wielcem ubolewał, dowiedziawszy się, że te prowincye sąsiednie prześwietnemu królestwu naszemu, tyla i takiemi niebezpiecznemi rozruchami zamieszane, i że jeszcze nie widać tychże końca, gdyż krom wątpienia lepsza siły naszę połączone obrócić przeciw wrogowi imienia chrześciańskiego. Sprawa czeska zdaje się w wielkiem znajdywać niebezpieczeństwie i podobno znaczne nastaną odmiany: tak że wypadałoby wam, póki czas po temu, mieć się ku pokojowi. Dzięki zaś składam jo. książętom i jw. stanom, iż życzą mi tyle pomyślności i że listem swym zaszczycić mię raczyli; za co im w odwdzięk oddaję służby swoje i miłość. Także wwmpp. posłom pomyślności życzę i gotów służby swoje ofiarować, gdziekolwiek będę mógł. Co zaś do samej sprawy i audyencyi publicznej, sam niewiem, jaka jest summa poselstwa waszego, abym je mógł polecić królowi jmci. Rozumiem że wwmoście żądacie przyjaźni, rzetelnego sąsiedztwa, co samo przez się jest zacne; jeśli prócz tego żadnych niema sprzeczek ani zażaleń, usług swoich w tem wwmościom nie będę mógł odmawiać. "
Rzeknie na to Dornawius: "Najprzewielebniejszy panie. Gałązkę oliwną niesiem przed sobą, nie w ręku, ale na ustach, nietylko na ustach, lecz i w głębi serca, t. j. obwieszczamy temu królestwu chęć zadzierzenia przymierza i pokoju. Co jeśli gotowiście przyjąć i oddarować toż samo, jużby poselstwo nasze, które w tak ciężkiej przygodzie nic może być wam nieprzyjemne, cel i skutek swój osiągnęło. Co się tyczy stanu ziem naszych, zaiste wojny bywają, to miotły, jakiemi P. Bóg państwa wyczyszcza, i karze grzechy naszę takiemi biczami. Myśmy zaś jąwszy się broni o nic inszego me starali się, jeno o obronę wolności i szczerego sumienia. Dla tego tuszymy sobie, że P. Bóg będzie obrońcą słusznej sprawy, a nie dopuści, byśmy, choćby nas chmura jaka niepogodna niedawno przyćmiła, ztąd pogruchotani całkiem upadli. Bywa zmiennym los wojny, a wygrana nieraz zdobycz już zbierających i tryumfujących obala i przeraża. Nierozpaczamy przeto ani o skutku wojny, jeśli ją konieczna dalej poprowadzić, ani o nastaniu pokoju, do
którego, bynajmniej nie mamy wstrętu. Przyjmiemy po. jeśli nam go użyczy P. Bóg, który wszystkiem rządzi wedle woli swojej. Nakoniec jeśli od waszego narodu pokój otrzymamy, pomiędzy nami a wami wzrośnie obopólna pomyślność i wspólna spokojność. Toć to jest summa poselstwa naszego, które zaiste wam tylko przyjemne i miłe być może. "
Odpowie na to arcybiskup: "Zaprawdę zwykł P. Bóg trapić nos wojnami dla grzechów naszych, co tez królestwu polskiemu przypadło. Przeto upamiętać nam się należy, aby P. Bóg karę złagodził i rany nasze zagoił. Gdy zaś upatruję, iż to poselstwo wasze zmierza do pokoju i bezpieczeństwa pospolitego, nieomieszkam niezwłocznie udać się do króla jmci i wyjednać posłuchania wwmościom. O czem oznajmię wwmościom przez panów marszałków. "
Od arcybiskupa gnieźnieńskiego pojechał Dornawius do biskupa krakowskiego. Tam musiał czekać z półtorej godziny, bo właśnie wtenczas przyszedł do niego biskup z Rusi, aby z nim naradzać się o sprawach koronnych. Biskup krakowski więc uprzejmie prosił Dornawiusa, aby zechciał zaczekać dla spraw nadeszlych, i kazał przyjaciołom swoim bawić posła. Czynili to, ale rozmowy ich nie były Dornawiusowi bardzo przyjemne.
Po odejściu biskupa ruskiego, biskup Szyszkowski zaprowadziwszy Dornawiusa do swego pokoju, nasamprzód przepraszał go, że mu wbrew zwyczajowi swemu kazał czekać, bo król jmć przysłał do niego osobę, z która o sprawach nie cierpiących zwłoki, musiał się namówić. Na to rzeknie Dornawius: "Słuszna to, że sprawy publiczne przed prywatnem], mają pierwszeństwo, sprawy j. kr. jmci albo królestwa przed mojem posłuchaniem. Żeś przewielebność wasza łaskawie mnie przypuścił, za to, jak przysłusza, najczulsze składam dzięki. A chociaż p. w. już przedtem oświadczyłeś miłość swoją ku nam i szczególną życzliwość, podawszy nam pomocną rękę w wyszukaniu gospody, co wdzięczną pamięcią napoiem wysławiać będziem: nie mogli wszelako panowie kolledzy moi wespół zemną p. w. pozdrawiając z winnem poważaniem i szczerem sercem, omieszkać, abym w dwojakim celu uzyskał sposobność przemówienia. Nasamprzód bowiem ten list oddać