Strona 28
skiego, upraszając go, aby zechciał przyłożyć starań o to, by naznaczono im dzień audyencyi jak najrychlej. Poprzednią razą był on bardzo uprzejmy, dziś zaś czynił rozmaite wybiegi, udając jakoby listu wierzytelnego przez Dornawiusa sobie danego nie przeczytał zaraz po odebraniu, ale dopiero później, boby sio też był inaczej namyślił i inszą mu duł odpowiedź. Teraz, gdy przeczytawszy, roztrzasnąwszy i oddawszy go j. kr. mci, porównał go z listem wierzytelnym złożonym arcybiskupowi, rozliczne wątpliwości nastręczyły mu się, jak się maja zachowywać względem pp. posłów szląskich. Bo najprzód dwaj z panów posłów są to urzędnicy króla czeskiego, którego król i korona polska nie przyznawają prawnym królem czeskim. Powtóre, wwmmoście przysłani tylko aby traktować o zatwierdzenie przymierza; j. kr. jmć zaś i senatorowie nie rozumieją, aby się mogli z wwmmściaini wdawać w rokowanie, gdyż przymierza przecie opierają się o głowach narodu, i zawierane bywają miedzy królami i cesarzami; my zaś cesarza Ferdynanda lunawamy za króla czeskiego; wwmmście atoli nie macie od niego pełnomocnictwa ani do takich układów nie odebraliście zlecenia. Potrzecie, z rozmaitych domyśłan chciano koniecznie wyprowadzić wniosek, jakoby poselstwo wwinmci zmierzało ku podburzeniu rzeczypospolitej przeciwko królowi polskiemu, ponieważ z pominięciem króla jmci chcielibyście się trzymać samych ziemian. Poczwarte, co do wojskowości waszej, toście po wzięciu miasta Pragi i całej ziemi czeskiej, już przecie nie ludzie, jacyby mogli działać o swej własnej woli (vestri juris et plenarne potestatis), i bardzo to wątpliwa rzecz, co też was jeszcze może spotkać. Po piąte, główną treść waszego poselstwa trzeba nasamprzód oznajmić podkanclerzemu koronnemu, Jędrzejowi Lipskiemu, aby wedle zwyczaju królowi i senatowi zdał z niego sprawę, oraz by senat mógł postanowić, jak się ma zachowywać względem posłów.
Lubo obaj posłowie to i owo odpowiedzieli panu marszałkowi, on jednak nie zmienił zdania swego, ale nakoniec oświadczył, że, o ile możności, uczyni coś w tej sprawie.
Potem udali się Kochtyczki i Maltzan do obu książąt Zbaraskich, z których jeden, Krzysztof, posłował z wojewódz-
twa sandomierskiego, drugi zaś, Jerzy, byt kasztelanem krakowskim, i złożywszy im listy wierzytelne upraszali ich, aby pilnie starali się o przyspieszenie audyencyi i spełnienie celu ich poselstwa, zmierzającego do zachowania kompaktatów, dobrej przyjaźni i sąsiedztwa. Obadwaj bardzo wdzięcznie przyjmując pozdrowienie i zaufanie od książąt i stanów, zalecali powolne służby swoje ku dobru publicznemu i prywatnemu.
Ztąd poszli do marszałka izby poselskiej, p. Jakóba Szczawińskiego, aby mu tę samy prośbę przełożyć. Tenże, dowiedziawszy się, że summą poselstwa szląskiego jest: zachować spokojność miedzy temi ziemiami a koroną polską, niebawem oświadczył: że niema nic słuszniejszego i sprawiedliwszego nad ich prośbę; obiecał, że nazajutrz da im posłuchanie u swoich panów kollegów na posiedzeniu izby poselskiej. Za to łaskawe oświadczenie podziękowali mu wprawdzie pp. Kochtyczki i Maltzan, ale nie przyjęli go, dując za powód, że instrukcya ich nie wydana do samych tylko panów posłów ziemskich, ale też zarazem do króla i senatorów. Gdyby zaś u panów posłów ziemskich mieli osobne posłuchanie, tedyby j. kr. jmć i pp. senatorowie urażeni o to byli, a tego chcieliby uniknąć. Na to rzekł Szczawiński: prośbę wwmmci przełożę kołu rycerskiemu, i nazajutrz wieczorem zawiadomię wmci o postanowieniu izby poselskiej.
Pan marszałek poselski nadmienił także, iż u króla opowiedziano, że jakiś Kochtyczki, przyjaciel tutejszego, posłanym został do porty ottomańskiej; dziwią się temu, iż dwóch krewnych przyjęło poselstwa do dwóch mocarstw sobie tak przeciwnych. Odpowiedzieli mu posłowie, że Kochtyczki, siostrzeniec tutejszego, młody człowiek mający lat 22, z posłami udał się do Turcyi (1), ale nie jako poseł, lecz jako człowiek żadnych tam nie pełniący obowiązków, który tylko korzystał z sposobności zwiedzenia owych krajów, i z własnych żyje fun-
---------------------
(1) Poselstwo do sułtana tureckiego w maju r. 1620 imieniem korony czeskiej odprawiali Wacław baron z Budowca, Jan z Kolonii radzca falegrabi Fryderyka (króla czeskiego) i Dytrych z Baruta pan na Nowej-wsi, sędzia nadworny i ziemski księcia szląskiego na Brzegu i Lignicy, Jana Chrystyana. W orszaku posłów znajdowało się kilku młodych panów szlachty polskiej i szląskiej.