Strona 41
czy pieniędzy pod warunkiem że w Szląsku złoży kaucyę pewna. Bojanowski zaś domaga się spełnienia obietnicy, uczynionej warunkowo, jakoby bezwarunkowej, i sprawę wytacza przed sąd oleśnicki. Po wysłuchaniu atoli świadków i po zadosyćuczynieniu wszystkich formalności przez sędziego, wyrok zapadł, że nic nic można było wykryć, ani objawić, żeby się Bojanowskiemu od Puscha coś należało. Odwołuje się Bojanowski do najwyższego sądu, t. j. do cesarza Rudolfa II, na co chętnie zezwolono. Appelacyi zaś tej, jakby przysłuszało, poprzestał prowadzić. Tymczasem umiera Pusch. Spadkobierców jego niebawem pozwawszy i rzeczy nieprzystojnych nagadawszy o j. o. książętach, o nieboszczyku ojcu ich, i o szanownych radzcach i sędziach, chciał ich przez komissye pociągnąć przed sąd niewłaściwy, co jest przeciwko prawom i przywilejom książęcym. Prosimy zatem aby król jmć i wiehnożności wasze postanowić raczyli, by Bojanowski swoja sprawę drogą prawną, bez wybiegów i nieprzystojnych mów, w sądzie właściwym, wedle przepisów traktatu muszego, poprowadził, a jeśli niechce poprzestać na wyroku sobie danym, niechże się odwoła do najj. króla czeskiego, bo jego to sąd najwyższy, a żadnego innego nie uznawaja j, o.
książęta.
W. i ur. p. Jana Ulrycha Schafgotscha de Kynast i t. d. wolnego barona i pana szląskiego na Trachenberyu i Pruśnicy zażalenie.
Lubo wyżej wspomnianego pana baronostwo trachenberskie przed laty 89 przez posłów polskich i czeskich tak zostało opisane granicami, że grunta jego słusznie już nie mogą być podawane w wątpliwość: często jednak od lat kilku pp. Choińscy, sąsiedzi, zarywali i niepokoili possessorów trachenberskich. Nie poprzestał gwałtów p. Andrzej Choiński, którego nietylko poddani, albo za poddmuchem, albo przyzwoleniem, albo wiedzą samego pana, nocą do lasów Schafgotscha kilkakrotnie wpadając, wiele drzew pościnali zabierając je ze sobą, lecz innych rzeczy tenże p. Choiński wbrew prawom sąsiedztwa i paktom dopuścił się. Bo też starostów i urzędników p. Schafgotscha, i samego pana Schafgotscha dotkliwemi groźbami przez listy, przez wysłań-
ców niezmiernie obrażał, i zacne jego imię tuk szkalował, że obrażony tym sposobem krzywd tych Ucierpieć nie może krom uchybienia swemu wolnemu stanowi. Poddanych. Schafgotscha rozmaitemi sposobami przez sługi napadał i obdzierał, szczególniej karczmarzy wiejskich, piwo przy wożących, a zabrawszy im piwo i konie, na gościńcu królewskim, plagami ich wyćwiczywszy puścił do domów. Innego poddanego, przez pana swego do Poznania posłanego w interesach pańskich, przez sług swoich w drodze napadł, a prawie na smierć zbitemu, odebrawszy mu konia, kazał wracać do swoich pieszo. Do stróża zamku Schafgotscha kazał dwa razy strzelać przez umyślnie na to podesłanego żołnierza lub włóczęgę; na szczęście, oba strzały chybiły. Na dwuch mieszczan, rzeźników, z pod zwierzchności pana Schafgotscha, dla procederu swego i kupna z jarmarku kobylińskicgo wracających, napadł w czterech sług z dobytemi pałaszami, mających strzelbę, na publiczney drodze. Najezdnicy ściągnęli rzeżników, nic złego nie obawiających się, 'z koni, bili ich, strzelby przystawili im do piersi, chcąc zabić niewinnych, gdyby rzeźnicy gorącem błaganiem nie odwiedli ich od zbrodni. Zabrane zaś konie uprowadzili ze sobą. Rzeźnicy puściwszy się za nimi i błagając pana Choińskiego o zwrot koni skradzionych, nic nie uzyskali, prócz plag, a musieli wrócić do domu z niczem. Lubo zaś p. Schafgotsch i wyzwany i podburzony, gwałt tylekrotnie sobie wyrządzony, raz tylko gwałtem odpłacił, używając prawa odwetu, i połączonego z obroną i zgodnego z samą naturą, — niemógł jednak wyjednać, by włość swoją zachował bezpieczną od najazdów jego. Wprawdzie j. w. jenerał wielkopolski, miłując sprawiedliwość, szczególnym reskryptem napomniał Choińskiego, aby się nie dopuszczał gwałtu ni publicznego ni prywatnego, ale nadaremnie. Bo wkrótce ze swoimi nietylko najechał wieś Schafgotscha, Gotko, i poddanemu pewnemu zabrał konia, ale też tego samego dnia we wsi szląskiej Raciążu niewinnych i bezbronnych ludzi poranił. Prosimy tedy, aby przykazano Choińskiemu: by nic ważył się popełniać gwałtu, ale owszem by przestrzegał spokojności sąsiedzkiej.