Strona 45
mają, że. cokolwiek ledwo komu innemu wolno, to im ze względu na ich urząd dozwolono czynić: cła pomnażają od rozmaitych pobierane towarów, nie na pożytek króla Jmci, ale na swoją własną korzyść. Jeśli przypadkiem zdarza się, że podejrzenie jakie w nich wzbudzają towary, jakoby nie zupełnie dosyć uczciwie i rzetelnie opowiedziane i podane, śmią oni beczki i paki powiązane rozbijać, rozbierać, przetrząsać i niszczyć, tak iż niemożna ich przyprowadzić do dawnego stanu; przeto też zapóźno nieraz zawieziono i oddano na miejsce przeznaczone, takie towary wystawione na niebezpieczeństwo od przechodzących. Zdarzają się też tacy, co pod pozorem niezapłaconego cła, wyjmują z towarów to co im się podoba, o zwrot zabranych rzeczy, lubo się o nie upominają u nich właściciele, mało się troszcząc. Nasi wymieniają wrocławskiego obywatela i kupca Marcina Binnera, któremu, gdy w zeszłym roku wracał z Gniezna z jarmarku świętojańskiego, coś takiego przytrafiło się.
Poborcy bowiem cła królewskiego w miasteczku Zdunach pakę kosztownych skórek safianowych, czerwonych i żółtych, od których cło opłacił, kupioną od szewcu nadwornego biskupa wrocławskiego, rozebrawszy, najlepsze powyjmowali. Gdy za wdaniem się arcyksięcia biskupa wrocławskiego jenerał wielkopolski czynił nadzieję odzyskania zabranych skórek, poborcy owi śród śmiechów i żartów tych, co domagali się zwrotu towaru zabranego, odprawili z niczem.
Nieraz tez, gdy furmani złożywszy cło od towarów, przypadkiem od koni i wozów opłaty dać omieszkali, nie przytrzymano rzeczy furmanów, lecz położono areszt na towary. Takieinto nieslusznem postępowaniem kupcy niewinni, za cudzą winę cierpiąc, tracić zwykli mienie swoję i kredyt swój.
Tu nie możemy i tego opuścić, że w Krakowie opłacano niegdyś podatek połowę królewskiego cła wynoszący. W tym zaś czasie niepomyślnym rada m. Krakowa nowemi nałożeniami cło tak podwyższa, iż równa się opłatom królewskim. Ztąd wnosić należy że, gdy pewni ludzi usiłują interesa swe robić z uszczerbkiem drugich, z tego królowi Jmci żaden pożytek nie przychodzi, a inni tylko szkodę odnoszą.
Użalają się także na opłaty królewskie i na te, które na
wydatki wojenne bywają obracane. Te bowiem mieszkańcy królestwa polskiego raz do roku składają, ale od nas cudzoziemców, ilekrotnie opowiadamy towary swojo, za każdą razą żądają czwartego grosza. Ztąd my, lniani za cudzoziemców, rocznic więcej kontrybucyi składamy, aniżeli krajowcy, na których dobro jedynie ten pobór ustanowiony; my zaś, którzy musimy się przyczyniać do tego poboru wojennego, żadnej ztąd nic odnosimy korzyści.
Jak nam w wielu miejscach dokuczają wybieraniem pogłównego oddawna zniesionego, podobnież, gdy mieszkańcy królestwa polskiego od beczki wina małmazyjskiego albo hiszpańskiego 4 złote opłacają, aby im wolno było przedawać na miary, to kupcy szląscy od takiej beczki 8 złotych czopowego i 24 grosze muszą opłacać. Wielka istotnie niesprawiedliwość! bo nasi kupcy nie używają ani dobrodziejstwa miejsca, prawa miejskiego nie mając, ani tegoż samego wina na miary sprzedawać nie ważą się.
Przystępuje do tego nowo rozporządzenie Toruńczan. Od niepamiętnych czasów wolno naszym było, na mocy prawa o handlu, paktami zatwierdzonego, handlować nietylko z Toruniem, nie także z Gdańskiem i innemi miastami, krom przeszkody. Ale już ośm lat temu, jak Toruńczanic starali się o to, aby w ich mieście towary składano a dalej nie wieziono ich, kupcom szląskim aby zabroniono handlować z Gdańskiem, Elblągiem i innemi miastami. Ale i tu nie koniec: poważyli się tych, którzy tego żądania Toruńczyków pochwalać nie chcieli i nie mogli, na wielkie kary skazywać. Gdy to niepodobało się j. kr. mci, jako szkodzące innym państwom, ziemiom i całemu królestwu, jako podobne do samokupstwa, którego nazwisko w wolnej rzeczypospolitej bardzo nienawistne, raczył j. kr. mc niedawno Toruńczanom zabronić takowych zabiegów i znieść je. Zaczem miasto owo czas niejaki przycichło. Teraz zaś znów sobie zaczynają, i pod pozorem jakiegoś starego przywileju, którego moc cała niby nic ustala przez nieużywanie, grożą zabraniem towarów, jeśli kupcy w Toruniu składać ich nie chcą. Jeżeli się onemu miastu dozwoli wykonywać rozporządzenie takowe, — natenczas my i inne znakomite miasta polskie znajdywać się bodą w gór-