Strona 46
szem położeniu, aniżeli żydzi i inni niewierni, którym na mocy pospolitego prawa narodów wolność handlu służy. Przeto też kupcy wrocławscy, głogowscy, zielonogórscy, cieszyńscy i inni u nas handlem się trudniący uniżenie upraszają j. kr. mci i panów stanów, aby ich na potem ani gwaltownemi odwetami, ani wymuszaniem okupu, ni niezwykłemi i ciężkiemi opłatami, cłami, przytrzymywaniem towarów, nieznośnemi kontrybucyami, nowemi Toruńczan zabiegami nic ciążono. Zmierzają bowiem takie to rzeczy do zubożenia kupców, którzy samo jądro rzeczypospolitej zwykli składać i utrzymywać; zmierzają do zniesienia paktów zawartych między temi dwoma państwami, które są niby rękojmią jaką dobru pospolitego, nakoniec zmierzają do spustoszenia ziem i do ostatecznej zguby.
Miasta Bytomia z przedmieściem oleskiem i wsią Dąbrówką pod samem miastem położoną, w księstwie karniowskiem, zażalenia.
P. Stanisław Dębiński, którego sprawa niegdyś wytoczona, w sądzie bytomskim zostaią rozstrzygnioną, wbrew wyrokowi sądowemu r. 1609 16 września Krzysztofowi Przytaskiemu, z jarmarku bydło pędzącemu do domu, zabrał 20 wołów, potem wkrótce młynarzowi z Dąbrówki parę wołów i 3 owce.
Tenże Dębiński tegoż roku 14 paźdz. Bytomianom i Oleśnianom zabrał 198 krów i wołów, i owiec 211.
R. 1611 16 marca Polacy z powiewającemi chorągwiami wpadli w Bytomskie, a między innemi szkodami jakie wyrządzili, wieś Siemianowice w trzech miejscach podpalili, p. Ibrama hetmana i Jerzego Rajskiego ze sobą uwieźli do Będzima; — nie wypuszczą ich, póki znacznego okupu nie dadzą. Sług zabranych srogo poranili; konie, broń i wszystko co mieli ze sobą, zabrano.
Tenże Stanisław Dębiński r. 1615 znów naj chciał obywateli i rzemieślników bytomskich: kilku z nich zabrawszy do Polski, w ciężkiem trzymał więzieniu, póki biedni, chcąc się uwolnić, za pośrednictwem kilku panów szlachty polskiej wszedłszy w umowę z Dębińskim, nie dali mu 210 zł. i beczki wina.
W roku ubiegłym, wkrótce po narodzeniu pańskiem, trzech Polaków z Będzinia wypadłszy zajechali wieś Dąbró-
wkę: konie, krowy, woły poddanych spędziwszy zabrali. A gdy Dąbrowszczanie puścili się za nimi by odegnać bydło swoje, ci zażądali od nich pieniędzy, u lubo je otrzymali, bydła jednak nie oddając, bili Szlazaków, tuk że ci ucieczka ratowaćsię musieli.
Następnie także Stanisława Ożarowskiego wdowa i syn wytoczyli proces o las bardzo długi i szeroki, oraz o łąkę kilka mil obwodu zajmującą, 20, 000 zt. wartości: te przestrzeń usiłują oni po za granice polskie przydzielić sobie a terrytoryum szląskie uszczuplić. Tymczasem poczyniono z Polski wiele napadów, zabijając i niszcząc poddanych szląskich. A lubo te granice i obwody nieraz opisano przez kommissarzy przewiel, ks. biskupa krakowskiego i p. margrabiego brandenburskiego, nic jednak tu gwoli życzeniu Szlązaków sprawić nie można było, bo polskim kommissarzom przywożącym gotowy wyrok i usilnie domagającym się wykonania jego, nic pozwolić nie mogliśmy bez ujmy prawa swojego. Znów tedy i nagle przyszło do gwałtu; las niszczono, ludzie zbrojni trawę skosiwszy uwieźli zanim wyschła na siano. Prosimy zatem, aby sprawę tę, zabiegając tymczasem gwałtom wszelkim, zwyczajną drogą prawną rozstrzygniono.
Miasta Bielska zażalenia.
Nasamprzód zabrał Mikołaj Komorowski Bielszczanom kilka włók roli, łąk, pasterników, których na mocy przywilejów używali bez przeszkody, z nich i cesarzowi Jmci i królowi Jmci polskiemu i dziedzicowi swemu czynsze płacąc. Lubo obóm stronom zabronionem było od najj. cesarza i od króla jmci tknąć się owych gruntów, a obywatele bielscy usłuchali rozkazu, Komorowski jednak lekceważąc ów zakaz, wyśmiewał się z niego, mówiąc do kilku szlachty przysłanych do siebie w tym interesie: że za jeden złoty zawzdy może wykupić taki rozkaz królewski. Tymczasem biedni obywatele, bielscy zmuszeni są gruntów swoich nie używać, z których rocznie mogli zbierać 150 korców zboża i przeszło 100 fur siana.
Tenże Komorowski pewnego rzeźnika bielskiego i chłopca jego, bezprawnie, na gruncie królewskim przytrzymawszy, już przeszło rok trzyma w strasznem więzieniu z niebezpie-