Strona 47
czeństwem ich życia. Co uczynił temu rzeźnikowi, z tem odgrażał się p. Sunnegkowi i całemu miastu Bielskowi, nieraz odzywając się, że Bielska mieczem i ogniem do ostatniej zguby ścigać nie poprzestanie. Tak to straszy mieszczan, że za bramy miasta ani na krok wychodzić nie śmią.
Tymże Bielszczanom często dokucza i zrządza krzywdy Piotr Komorowski, który pewnemu mieszczaninowi zabrawszy 50 owiec, dotąd nie dał się nakłonić do ugody przyjacielskiej.
Tenże p. Komorowski młyn, co go niegdyś miał na gruncie szląskim, nietylko przeniósł na grunt, polski, ule nadto wodociągi wyżej, aniżeliby słuszna, wyprowadził, zkąd bardzo snadno, za wzbieraniem wód, i królowi Jmci i p. Sunnegkowi i poddanym obopólnym szkody wyrządzano bywają niemałe, role rozrywane, płody znikają, a można się obawiać wielkich nieszczęść, jeśli temu zawczasu nie zapobieżymy u siebie.
Od innych Polaków także doznawali krzywd Bielszczanie n. p. od p. Jerzego Kaznowskiego, który ze swymi rabusiowskimi towarzyszami, mieszczanom i sukiennikom bielskim, przed kilku laty na gruncie polskim 51 postawów sukna, wartości 800 tal., gwałtem zabrał.
Baltazarowi Gerstmanowi zabrali Kaznowski i Stanisław Jordan 29 krów i wołów, 50 owiec i 7 pięknych koni, co wszystko wartuje 1200 zł., na gruncie królewskim i Sunnegka. Ciż sami Kaznowski i Jordan zabrali innym obywatelom i mieszkańcom Bielszczyzny przeszło 20 koni z innem bydłem; to uwieźli niby zdobycz jaką do Polski i tamże wedle upodobania podzielili się ze sobą łupami.
Pana Jordana występki naśladując słudzy jego i stronnicy, z łąki bielskiej nocą ukradli przeszło 100 sztuk płótna na blichu rozciągnionych, i na swój pożytek obrócili.
Ani zamilczeć nie możemy tego, co nam doniesiono o Pawle Leśniowskim inaczej Podlaskim, staroście zatorskim, który sukienników bielskich, wiozących sukna do Krakowa, przytrzymawszy, zabrane im sukna do Bielan zawiózł, gdzie w ogniu, który wybuchł przypadkiem, po większej części spło-
nęły lub popsuły się. Zubożali sukiennicy ani grosza nie dostali w wynagrodzenie.
Przeciwko takim a częstym najazdom z Polski, niby rozbojom, Bielszczanie zmuszeni są utrzymywać 50 muszkieterów na obronę żon, dzieci i majątków swoich, na których żołd i wyżywienie dotąd niemniej jak 1500 tal. wydać musieli, nie wspominając stróży odbywanej przez samych obywateli i innych mieszkańców z uszczerbkiem mienia swego i stratą czasu.
Proszą zatem bielscy obywatele i poddani, aby im zwrócono gwałtem zabrane rzeczy i grunta oderwane, a najazdom, do których żadnego nie dali powodu, aby zapobieżono.
Obywateli i furmanów szląskich zażalenia.
Czterech dobrych ludzi z Glackiego, przed kilku miesiącami z Polski wiezie towary do Szląska, ubezpieczonych pokojem pospolitym i ufnych w traktaty. Tych do Polski ze Szlaska powracających spotkał p. Władysław ze Żmigroda Stadnicki; ludzi niewinnych, niczem od nich nieobrażony, na gościńcu publicznym i królewskim napadłszy, niegodziwie z nimi obchodząc się, zabrał im 7 najlepszych koni. Furmani nietylko stracili swoje konie, ale nadto, aby kupcom na czas umówiony towary odstawić mogli, musieli inne konie nająć za wielkie pieniądze, których ledwo dostali, a musieli 1000 tal. szkody ponieść wynikłej z utraty swoich koni.
Upraszamy tedy króla Jmci i panów stanów, aby zabrane konie właścicielom jak najprędzej zwrócono.
Są to zażalenia niektórych stanów i mieszkańców Szląska; ogromnych szkód, jakie im wyrządzili kozacy, dochodzące wartości kilku beczek złota, tu nie przełożyliśmy. Teraz bowiem te tylko przedstawiliśmy szkody, jakie zrządzono prywatnym osobom. Jeśli król Jmć i wielmożności wasze sprawia na tym sejmie, żeby bezwłocznie to, co zabrano właścicielom, zwróconem zostało, pokrzywdzonych wynagrodzono, to co w sprawach granicznych, i w innych sporach i procesach jeszcze nic rozstrzygnięto, aby przyjacielskim kommisarskim sposobem zalatwionem zostało: uczynią rzecz Bogu miłą, sprawiedliwości i ludzkiemu społeczeństwu potrzebną, godną oczekiwania, jakieśmy mieli o sprawiedliwym królu i łaska-