Strona 51
"Przyznajemy, najprzewielebmejszy senatu prezesie i prymasie królestwa, i wy także przewiel. j. o. wiel. i t. cl. i t. d. przyznajemy, mówię, i ochoczo wyznajemy, że my wielce winniśmy lasce waszej i dobrotliwości, iż i niedawno obszernie mówiących nas cierpliwie i uprzejmie słuchać, i teraz to, krom wielkiej odwłoki, łaskawą odpowiedź dać nam raczyliście. Składa się ona z dwuch punktów: oświadczacie chęć zadzierżenia przyjaźni, przymierza i rzetelnego sąsiedztwa, oraz objawiacie ubolewanie swoje nad domową niedolą naszą. My jedno i drugie z równą wiernością i szczerością przełożymy tym, od którycheśmy byli wysłani. Zaiste, ufność taką pokładamy w szczerości waszej, dostojni panowie, iż mniemamy, że boleść wasza wypływa z głębi serc czystych, ojcowskich i braterskich, bo sąsiadów i dobre i złe wspólnie spotyka. A jak my gotowi jesteśmy przyjąć pokój, jeśli nam podadzą szczery i stateczny, tak też tuszymy sobie, iż P. Bóg wejrzy na nas, bo o jego sprawę tu idzie. Co wielmożności wasze przełożyli o stateczności paktów, o gotowości zachowania wzajemnej przyjaźni i bezpieczeństwie handlu, co, jak wielmożni królestwa tego stanowić i mieszkańcy hojnie obiecują, ma być pilnie przestrzeganem: wszystko to tak przyjmujemy radzi i ochotni, iż my nawzajem na mocy pełnomocnictwa swego, imieniem Czech, Moraw, Szląska, Łużyc jednem słowem toż samo przyrzekamy. Jeżeli są pogotowiu niektóre zarzuty, jakie naszym można poczynić, iż się dopuścili przestępstw: przyjmiemy je, aby, w swojem miejscu, wedle przepisów paktów rozpoznać i rozstrzygnąć je wedle słuszności. Gdyśmy teraz od was zaszczytną odprawę osiągnęli, wedle naszego i waszego życzenia, my prześwietnym ze wszech miar i wielmożnym wwmm. panom nieskończone składamy dzięki, za tak snadną, tak dobrotliwą, tak prędką odpowiedź. Boga błagamy, ojca pokoju i ojczyzny, aby między nami to dobrodziejstwo raczył utrwalić, by djabeł, który jest rozsiewaczein i knowaczem wszelkiej złośliwości jako niezgody lub zdrady, nie mógł rozerwać ni naruszyć tej spójni umysłów. P. Bóg da, iż wy z królem jmcią, któremu życzymy boskiego błogosławieństwa, prześwietni panowie wszech stanów, uwieńczeni laurem, z wieczną chwalą, tryumfować nad barbarzyńskimi nieprzyjaciółmi, trofec, nieśmiertelności godne, potomkom
przekazać, doma i za granicą szczęścia i pomyślności zażywać będziecie mogli. Kończąc z dobrą otuchą przywodzimy słowa Dyomeda wyrzeczone w poselstwie łacińskiem: złączmy ręce do przymierza, zaczem pilnujcie by oręż nie ścierał się z orężem. "
Jeszcze wielu znakomitych panów, między nimi podkanclerzy kor. Leszczyński, książę Krzysztof Radziwił, Sędziwój z Ostroroga, rozmawiali z posłami szląskimi w izbie poselskiej, poczem wspomnieni panowie, marszałkowie koronni, wielki i nadworny, i kilku innych panów odprowadzili postów aż do pojazdu.
Lubo posłowie z ust arcybiskupa usłyszeli oświadczenie, że senatorowie i stany królestwa polskiego statecznie chcą zachować pakta, chcieli oni jednak zażyć większej przezorności, co nikomu nic szkodzi.
Następnego dnia, 9. grudnia, rano niezwłocznie nietylko u arcybiskupa i w. sekretarza kor. starali się posłowie szląscy o wygotowanie odpowiedzi piśmiennej, ale upraszali także panów posłów ziemskich, aby, gdy się sejm dziś miał skończyć, pilne mieli oko zwrócone na to, aby piśmienną odpowiedź im dano według postanowienia sejmowego, by nic obcego nie mieszono, a nic co do rzeczy należy, nie opuszczano ani zmieniano.
Tegoż samego dnia przed południem panowie Szlązacy odebrali list od j. książęcej mości, prezesa królewskiej najwyższej izby szłąskiej z Brzega d. 29. listop. pisany, z doniesieniem p. Melchiora Koszembara sędziego ziemskiego księstw opolskiego i raciborskiego a hetmana powiatu oleskiego, że Polacy Stanisław Jarzyna, Alex. Jarzyna i M. Białobłocki wieś jego Golę, w nocy. bez żadnego powodu, najechali, czeladź jego porwali, jemu zabrali dwa łańcuszki złote, ze szyi żony jego ściągnęli łańcuszek, prócztego zabrali mu 900 tal. gotówki, inne klejnoty i ruchomości, i nadto jego w głowę niebezpiecznie zranili.
Niebawem posłowie przełożyli tę sprawę arcybiskupowi jako dyrektorowi senatu, powiadając, że Koszembar to człowiek pobożny, spokojny i dobry sąsiad; upraszali go, aby rzecz tę przedstawiając królowi, senatowi i wszystkiej szlachcie, starał się o to, aby nietylko zapobieżono takiemu rabu-