Strona 56
wa, jakieby obejmowało kwestye żywotne, tak i nawzajem nie będziecie mogli gwoli całości przymierzu i honoru waszego pozwalać, aby przeciwko nam ladu kto zaciągał żołnierzy. Ta bowiem jest myśl i summa i cel paktów między nami zachodzących, by żadnej stronie nikt gwałtu ni krzywdy nic sprawiał. A nie to tylko jest gwałt, jakiego dopuszczają się jawnie najazdem i nieprzyjacielskim zamachem, wycieczką lub jakąkolwiek jawną manifestacyą, ale także cichem przyzwoleniem na czyją zgubę, szczególniej zaś ukrywaniem i pobłażaniem; a to tępa, lecz istna srogość. Nie mogą więc pospolu stać i nasze przymierze i wasze zdunie, bo owo przyobiecuje nam pomyślność, to zaś dopuszcza zguby. Zaprawdę, jeśli wolno będzie królowi jmci wyprawiać przeciwko nam posiłki czyto tajnem przyzwoleniem, lub jakimkolwiek innym sposobem,
o wiele gorzej nam to będzie, niż jeśli nam jawną wypowie wojnę. Wielka to bowiem prawda, że daleko niebezpieczniejsze są nieprzyjaźnie, jakie się kryją pod płaszczem służby, łaski, dobrotliwości. Bo jeśli wy sami przykładać nie będziecie usiłowań, my sprawić nie możemy, by pakta między nami a wami zawarte, zostawały w całości i niewzruszone. Przekonany bowiem jesto niegodziwy występek ktokolwiek mógł zabieżeć, a nie zabieżał, ni wczas nie odwrócił wszelkich sposobów, wszystkich przyczyn, sposobności, narzędzi, wszystkich szkodzić mogących podpór. Jeśliby te i takie zasady wlano w naród polski, jako jest zacnym z przyrodzenia: zapewneby nie mniemał, że taką jest wolność, jakaby sąsiadom i sprzymierzeńcom niebezpieczeństwa wzniecała, ale wtenczas tylko poczytają nas za istotnie wolnych, jeśli staniemy się sługami praw
i przymierzów. Ani nie bedzie trudno, wolność tę, która bardziej zasługuje na imię swywoli i dzikości, edyktami określić i karami, oraz zebranych żołnierzy wpierw rozpędzić, zanimby mogli odbywać przegląd, uzbrajać się i pod znaki pospieszać. To wszystko zgodne jest z paktami naszemi, to też trzeba wykonać, jeśli samej myśli słów fałszywemi objaśnieniami wywracać nie zechcemy. Zresztą nic nie wiem o żadnem szczególnem przymierzu między nami zawartem aksiążętami rzeszy (niemieckiej) i cesarstwa rzymskiego, ani jakiemby to było, ni jakiemi granicami objęte. To zaś wiem, że konstytucye cesarstwa rzymskiego każdej prowincyi naznaczają prawo swoje i tak też samym Czechom,
będącym na mocy siedmioelektorstwa członkiem rzeszy. Nadto nietylko niektóre dziedzicznie zatwierdzone pakta niegdyś zachodziły miedzy królami czeskimi a książętami saskimi, ale też i saski elektór prawie 40 lenn przyjął od króla czeskiego. Pytam się tedy: do czego zmierza mowa wielmożności waszej? Zaprawdę, ponieważ Sas cesarzowi nie. sie pomoc, lubo sprzymierzeńcem jest Czechów, tak też królowi polskiemu ma być toż samo dozwolone? My zaś naopak statecznie utrzymujemy, co zresztą jest zdanie powszechne że nie wedle przykładów, lecz praw sądzić trzeba. To więc co czyni Sas, który z domem austryackim skojarzony jest przymierzem, najj. królowi polskiemu przysłużać nie może według sprawiedliwości. Bo jak słusznie Sas postąpił względem królestwa czeskiego, to wszystkim. dobrym ludziom wiadomo. Sam król Fryderyk jawnie oświadczył pismem, że wszelkie prawo lenne, jakie Sus miał od królestwa czeskiego sobie nadane, zabrał mu i unieważnił. Nic należy więc naśladować Sasa, lecz innych, którzy lubo osobnem z nami nie złączeni przymierzem, wiedzeni jednak słusznością sprawy, albo jawnie nam pomagają, albo szkodzić nam nie ważą się. Jeśli król polski toż samo uczyni, jeśli przeciwko nam nie użyje prawa zaciągania żołnierzy (chociaż mniemamy że wedle prawa koronnego zaciągać ich nie wolno, chyba za przyzwoleniem stanów rzeczypospolitej, wedle przymierza zaś wcale to zabroniono), jeśli myśli, że nietylko między nim a domem austrynckim zachodzi powinowactwo, ale także między temi ziemiami stateczniejsze, to j. kr. mć nic będzie mógł niczyjej stronie pomagać, ni naszej ni cesarskiej. Tego bowiem uczą wszyscy politycy, którym sama słuszność jest miła: kto nie może pomagać obu stronom, z któremi zawarł przymierze, ten do żadnej strony przystępować nie winien. Niech pozostanie bezstronnem, mianowicie gdy mocny jest i potężny. Nakoniec usilnie upraszam w. w., przyczyniać się, aby prawo przeciw najezdnikom zostało uchwalonem, byś dobre dzieło, przez siebie rozpoczęte, także zakończył. "
Rzecze na to Wolski: "To, com w. waszej przełożył, dotyka polityki. Ale i królowie i książęta mają swoje prawa, których używają w radach i czynach swoich, linie zaś nie-