Strona 59
13. grudnia, w niedzielę, od rana do południa krzątali się Szlązacy koło odpowiedzi piśmiennej, ktora im nakoniec doręczył arcybiskup. Przepolszczona z łacińskiego brzmi ona jak następuje:
Odpowiedź od stanów korony polskiej i wielkiego księstwu litewskiego na sejmie walnym warszawskim zgromadzonych, dana jmpp. posłom stanów królestwa czeskiego i ziem przyłączonych, w Warszawie 8 grudnia 1620.
Co w poważnej i obszernej mowie jw. i wielm. panowie posłowie stanów królestwu czeskiego, Moraw, Szląska i Łużyc roztrząsnęli przy oświadczeniu przyjaźni, dobrego sąsiedztwa, służb powolnych, i życzeniu pomyślnego powodzenia, to wszystko wielmożne stany prześwietnej korony polskiej i wielkiego księstwa litewskiego wdzięcznie przyjęły (lubo przedtem nie było zwyczaju słuchać poselstw wyprawionych od samych stanów, bez zezwolenia monarchy prawnego), mocno będąc przekonane, iż to pochodzi z serca szczerego i chęci uczciwej. Niczego bowiem nie można się spodziewać od narodów powinowatych i z jednego rodu powstałych, coby nie zgadzało się z przestrzeganiem wzajemnej przyjaźni, z zasadami paktów i zachowaniem praw przymiernych. W tych to rzeczach gdy wielce miło jest wielmożnym stanom królestwa, poznać (wedle słów jw. panów posłów) umysły stanów, tak też nawzajem mniemają, iż nikt wątpić nie może, iż i oni przestrzegać ich nigdy nie zaniechali. Bo co do przyjaźni: jak my ją święcie zachowywaliśmy, wielki dowód tego dał miłościwy pan nasz, król Jmć, gdy nietylko często dawnemi, ale tez blisko przyszłemi czasy za zdaniem wielmożnego senatu przedsiębrał staraniu o przywrócenie owym prowincyom prawa pospolitego i spokojności. Albowiem j. kr. mć w samym początku zamieszek królestwa czeskiego, przez listy swoje przełożył stanom owego królestwa, iż ten płomień sąsiedniego pożaru nietylko ościennym krajom, ale też wszystkiemu światu chrześciańskiemu może sprawić największe nieszczęścia, dobrotliwie napominając ich, by złożywszy broń raczej racyami aniżeli orężnie o sprawy, między nimi a prawnym ich królem zachodzące, rozpierać się chcieli. Jeśliby napomnienia i dobre rady j. kr. mci, pana naszego miłościwego, ochoczo od nich
były przyjęte, jako wypływające z dobrego i o dobro pospolite troskliwego serca monarchy, nie przelauoby tyle krwi chrześciańskiej, ani one prowincye nie wycierpiałyby takiego spustoszenia i innych przykrości wynikających z wojen; lecz, gdy na napomnienia przez listy i postów króla jmci podawane nie zważano, płomień wojny domowej, która wtenczas dopiero zdawała się wybuchnąć, wszystkie owe prowincye, nie krom wielkiej boleści naszej ogarnął. Lecz pominąwszy to wszystko, co już naprawionem być nie może, bo się stało, wielmożne korony polskiej i wielkiego księstwa litewskiego stany z tym samym serdecznym affektem, z tą samą przychylnością, życzą wszystkim stanom przerzeczonych ziem, gorąco błagając P. Boga, aby wydobywszy się z tych uciążliwości i nawałność! zamieszek i niezgód, uznawszy prawną zwierzchność, w przystani pożądanego pokoju odpoczywały.
Paktów konwentów, które przez tyle wieków moc swoją zadzierzały, o czem nikt nie powątpiewa, i teraz wielmożne stany bynajmniej nie uważają za naruszone przez siebie. Co bowiem dotyczy najazdu kozaków do owych prowincyj, czem, jak panowie posłowie użalają się, najwięcej wzruszono pakta, nie rozumieją wielmożne stany, że im to może być przyczytane. Albowiem obudwom królom na mocy paktów bądź ugodą będzińską bądź na sejmie rzeszy niemieckiej w Ratyzbonie zawartych, wolno zaciągać żołnierzy, przeto ani król Jmć ani wielmożne stany nie rozumieją, iż należy do nich roztrząsać i rozpoznawać, czy najj. cesarzowi królowi obranemu i ukoronowanemu i tym, którzy w wierności dotrwali, lub innym stanom, które w przeciwną poszły stronę, służy moc zażywania korzyści z paktów konwentów wynikającej. A chociażby i to nie wydarzyło się, wszelako niemniej w królestwie tak obszernem zaprzeczać temu niemożna, iż znajdują się ludzie, którzy nieprzestrzegając paktów snadno się wmięszają w zamieszki ościenne, i nic inszego nie patrzą, jeno żołdu sobie ofiarowanego. Wiedzą to krom wątpienia sami panowie posłowie, że także kilku naszyńców służyło pod znakami morawskiemi; dla tego zaś nikt nie użalił się na wzruszenie paktów.. Mają też wielmożne stany słuszny powód skarżenia się przeciwko stanom morawskim albo szląskim, o to że żołnierz pod zna-