Strona 60
kami morawskiemi, przysięgą wojskową obowiązany owym prowincyom, wpadł w spokojne, bezbronne ziemie królestwa polskiego, nie nieprzyjacielskiego nie spodziewające się, i tam niewinnym ludziom, królu jmci dworzaninom i tajnym radom krzywdy wyrządził, lubo o wiele snadniejby było onych żołnierzy utrzymać w powinności swojej, gdy ich zamki, warownie załogami wielkiemi obsadzone i wojskowa powaga dowódzców trzymała w karności. Nudto wielmożne stany starodawnej przyjaźni gwoli, mocą też paktów konwentów, proszą, po przyjacielsku jw. pp. posłów, aby starali się o to, by nasamprzód wrócono rzeczy zabrane, i pokrzywdzonym, których nazwiska osobnem zawarte są pismem, wynagrodzono szkody. Będzie to wielce ku dobru obojga narodu; tego też oczekiwać będą stany Szląska i innych prowincyj od j. kr. mci i jego sług sprawiedliwości, na mocy paktów, które aby pozostawały w całości i nienaruszone, życzą sobie gorąco. Nadto, co do podniecenia wojny tureckiej przeciwko królestwu polskiemu, z czego panowie posłowie starają się uniewinnić stany, zaprzeczać tego niemogą wielmożni stanowię, że mieli ważne powody do takiego podejrzenia. Gdy bowiem niektórzy, objęci przymierzem stanów (foedere statuum) i sprawy teraźniejszej związkiem (causae praesentis conjunetione), pisali do porty ottomańskiej, pobudzając tureckiego tyrana do podniesienia oręża przeciwko imieniu chrześciańskiemu, a szczególniej przeciwko Polsce (autograf listu tego znajduje się w archiwum króla jmci), potem zaś stany przerzeczonych ziem posłów wyprawiły tam z jakiejkolwiek przyczyny: snadno można było przypuszczać, że i inni konfederaci wszyscy wiedzieli o tych zamysłach. Lecz gdy panowie posłowie temu zaprzeczają, inne powody poselstwa podając: wolą stany o powinowatych narodach, porzuciwszy dawne zdanie, być tego mniemania, że oni odwrócili się od nieprzyjaciół imienia chrześciańskiego, i nie byli wspólnikami zbrodniczego zamysłu. Tem snadniej zaś uwierzą temu, gdy widzą, że nikt z sąsiednich ziem wątpić nie może, iż, coby z owej wojny wynikło złego, toby niemniej do ościennych krajów, jak do królestwa polskiego przenieść się mogło. Bo myli się każdy ktoby rozumiał, iż ów barbarzyniec, wróg wiary i czci, wstrzymanym być ino-
że wiernością i czcią winną paktom. Dowodem tego jest tyle państw, tyle narodów, jęczących pod jarzmem niewoli, przez nic inszego hardziej nieszczęśliwych, jeno przez to, iż ufając formie danego i przyjętego przyrzeczenia, której nie powinni byli dać sobie wydrzeć od nieprzyjaciół, przylgnęli do płonnej nazwy przymierza i paktów. Ochoczo więc stanowię królestwa polskiego zwalniają stany prze rzeczonych ziem od zarzuconego im występku, mając to mocne przekonanie, że sąsiednie, powinowate, sprzymierzone narody, jeśli u sąsiada gore, za Boga, wiarę, ojczyznę, wespół z dostojnemi stanami przeciwko srogiemu wrogowi wolności, wiary, szlachetności, i nadto wszystkich najdroższych rzeczy, walecznie czynić będą, i że one święte i dzielne oręże, złożywszy to straszną broń domową, z wszelką miłością i mocą podniosą. O przejecie i rozpieczętowanie listów królewskich, j. kr. mć słusznie użalił się. Takim bowiem uczynkiem że nietylko pakta konwenta znieważono, ale też prawa narodów poniekąd naruszono, każdy to widzi. Gdy zaś dostojni panowie posłowie z tego uniewinniają się, obiecując wymierzenie sprawiedliwości: przyjmują to stany tę wymówkę, niewątpiąc że przerzeczonych ziem stany uroczyście oświadczą, iż one czynu tego wcale nie pochwalają.
Tego też stany zamilczeć nie mogą, że wielce obrażały ich niektóre listy od stanów przerzeczonych do niektórych panów senatorów koronnych niezgodne z powinnościami włożonemi na nie przez pakta i przyjaźń; bo wiele mieści się w owych listach, co do zamięszania stanu rzeczypospolitej naszej przyczyni się. Po przyjacielsku przeto upraszają stany, aby nadal takiego umiarkowania przestrzegano w listach, jakie zgadza się z sąsiedztwem i przyjaźnią. Nakoniec, wielmożne stany życzą stanom królestwa czeskiego i ziem przyłączonych, jako sąsiadom i sprzymierzeńcom swoim, zachowania przyjaźni i dobrego sąsiedztwa, dawnemi i nowszemi paktami stwierdzonego, jako też zadzierżenia spokojności pospolitej.
(L. S.)
arcyb.
Z polecenia wielmożnych stanów koronnych i litewskich
Jakób Zadzik
sekr. w. kor.